<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Cukiernia pod czterdziestk> 
<author_1=Wiech>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1952">
<month="6">
<date=1952-06-22>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Wrd publicznoci przysuchujcej si rozprawom w sali Sdu Grodzkiego zwracali ogln uwag dwaj siedzcy obok siebie panowie. Obaj starannie ubrani, obaj czysto wygoleni, obaj rozsiewajcy wok jak wnikliw wo  jakby ciastek ponczowych.
Rnili si od siebie tylko zachowaniem. Podczas gdy jeden z nich szklanym, penym doskonaej obojtnoci wzrokiem wpatrywa si w protokolanta, drugi z napiciem ledzi przebieg odbywajcych si procesw. 
Po kadym wyroku skazujcym, ruchem zdradzajcym nieopisan rozpacz chwyta si za gow, po czym nachyla si do ssiada i mwi do przejmujcym szeptem:
 Leysz, Felu, leysz bez litoci skoro jeeli za spluwaczkie mona dosta 3 miesice to ty, bracie, wiata wicej nie ujrzysz.
Pan zwany Felusiem, za kadym razem macha rk i sennym gosem odpowiada:
 A ja
Przyjaciel zakrywa mu popiesznie doni usta i mwi nerwowo:
 Felu, nie wyraaj si w sdzie, bo to kosztowne, za nic stw grzywny dostaniesz. 
Tak przeszo kilka spraw. Wreszcie sdzia otworzy kolejne akta i zawoa:
 Feliks dziebko
Pan Felu nawet nie drgn, za to jego wierny druh zerwa si, poprawi mu muszk (w Krakowie  motylka) ucaowa w czoo, podnis za klapy i popchn w kierunku pulpitu dla oskaronych.
Pan dziebko wprawiony w ruch nieustannie przypieszany dobrn do pulpitu, chwyci si za oburcz, chwil balansowa w lewo i w prawo, wreszcie odzyska jak tak rwnowag, i pocz z filozoficznym spokojem przyglda si sdziemu.
 Czy oskarony dziebko przyznaje si do zaboru w celu przywaszczenia konierza skunksowego na szkod Apolonii Kropidowskiej?
Pan Feliks chcia co odpowiedzie, ale chwycia go czkawka, przymkn wic tylko oczy, wzdrygn si i jakby cicho zapia. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>